SP 12 ZNOWU NA PODIUM W ŚRÓDMIEŚCIU !!! MAMY TO !!!

W roku szkolnym 2025/2026 uczniowie “Dwunastki” spisali się na medal. Swoją determinacją, odwagą i zaangażowaniem udowodnili, że sukcesy z ubiegłego roku nie były przypadkiem. Udział wzięło w sumie 96 zawodników w tym 45 osób w kategorii Młodzież i 51 w kategorii Dzieci. Tym razem udało nam się wywalczyć 26 medale, zajmując przy tym 3 miejsce w klasyfikacji generalnej Szkół Podstawowych w Śródmieściu w kategorii Dzieci oraz Młodzież. Wszystkim zawodnikom serdecznie gratulujemy wspaniałych wyników i życzymy powodzenia w kolejnych wyzwaniach!

Lidia Nowoszewska zwyciężyła w biegu na 300 metrów na Warszawskiej Olimpiadzie Młodzieży, 5 medali przywiozły Maria Chmielewska i Barbara Bonikowska-Konipińska, a Matvii Chekhnita wziął udział w 8 konkurencjach i był na największej liczbie zawodów w tym roku szkolnym ze wszystkich uczniów. Najdalej na zawody pojechała Maria Chmielewska, bo aż 300 km do Tomaszowa Lubelskiego.

Sukcesy sportowe Szkoły Podstawowej nr 12 im. Powstańców Śląskich

Zawody

kategoria

Warszawska Olimpiadzie Młodzieży

dzieci

młodzież

Biegi przełajowe

Udział w WOM

Udział w WOM

Badminton

Udział w WOM

Lekka atletyka

Udział sztafety olimpijskiej dziewczyn w WOM

Lekka atletyka

300m dziewcząt I miejsce i 600m chłopców VI miejsce

Biegi narciarskie

Udział w Ogólnopolskich Igrzyskach

Biegi sztafetowe przełajowe – dziewczyny

III miejsce ŚOM

II miejsce ŚOM

Biegi sztafetowe przełajowe – chłopcy

III miejsce ŚOM

VI miejsce ŚOM

Piłka ręczna  – dziewczyny

III miejsce ŚOM

IV miejsce ŚOM

Piłka ręczna -chłopcy

Faza grupowa ŚOM

Faza grupowa ŚOM

 

Unihokej – dziewczyny

II miejsce ŚOM

II miejsce ŚOM

Unihokej –

chłopcy

Faza grupowa ŚOM

III miejsce ŚOM

Badminton – dziewczyny

IV miejsce ŚOM

Faza grupowa ŚOM

Badminton – chłopcy

Faza grupowa ŚOM

I miejsce ŚOM

Szachy

II miejsce ŚOM

Faza grupowa ŚOM

Koszykówka – dziewczyny

II miejsce ŚOM

IV miejsce ŚOM

Koszykówka – chłopcy

Faza grupowa ŚOM

Faza grupowa ŚOM

 

Tenis stołowy – dziewczyny

II miejsce ŚOM

II miejsce ŚOM

Tenis stołowy – chłopcy

Faza grupowa ŚOM

II miejsce ŚOM

Piłka siatkowa – dziewczyny

Faza grupowa ŚOM

Piłka siatkowa – chłopcy

III miejsce ŚOM

Piłka nożna  – chłopcy

Faza grupowa ŚOM

 

Faza grupowa ŚOM

Czwórbój -dziewczyny

(dzieci)

III miejsce ŚÓM

Lekka Atletyka – dziewczyny

(młodzież)

2 x I miejsce ŚOM

1x III miejsce ŚOM

I miejsce WOM i udział w WOM

Lekka Atletyka – chłopcy

(młodzież)

2 x I miejsce ŚOM

3 x III miejsce ŚOM

Udział WOM

Największym sukcesem może pochwalić się Lidia Nowoszewska. Zwyciężyła w biegu na 300 metrów na Stadionie Agrykoli w Śródmiejskiej Olimpiadzie Młodzieży i zakwalifikowała się na WOM. Kilka dni później na Stadionie Orła zwyciężyła i tym samym została najszybszą warszawianką na 300 metrów w ramach Warszawskiej Olimpiady Młodzieży. Maksymilian Scheffner zajął wysokie 6. miejsce. Gratulujemy i dziękujemy całej drużynie za udział!

1. miejsce w badmintonie w kategorii Młodzież w Śródmieściu i udział w Warszawskiej Olimpiadzie Młodzieży: Jan Jurkiewicz, Jan Szewczyk, Jerzy Zwierzchowski. Na WOMach musieliśmy uznać wyższość rywali.

W Śródmiejskiej Olimpiadzie Młodzieży w lekkoatletyce świetne wyniki uzyskali: Jan Hawryluk – 1. miejsce w biegu na 300m, Lidia Nowoszewska – 1. miejsce w biegu na 300m, Maksymilian Scheffner – 1. miejsce w biegu na 600m w sztafecie olimpijskiej wygrały: Zofia Chróstna, Tola Zwierzchowska, Lidia Nowoszewska i Marianna Fliśnik. Pozostali indywidualni medaliści to: Lena Wieczorek, Jan Kupniewski i Piotr Walenta. W sztafecie chłopców 3 miejsce zajęli: Jasper Antoniou, Khayrulla Temirsultanov, Maksymilian Scheffner i Jan Kupniewski.

Prawdziwym pokazem woli walki i kondycji są Biegi Przełajowe. Szkołę reprezentowało kilkadziesiąt uczniów, sukcesami mogą pochwalić się nasze sztafety w składzie: Antonina Jurkiewicz, Jadwiga Wilk, Aniela Szewczyk, Barbara Bonikowska-Konopińska, Kaja Piekarska, Maria Chmielewska,

Indywidualnie na Warszawskiej Olimpiadzie Młodzieży startowali: Antoni Komorek, Lidia Nowoszewska, Olga Chukhonkina, Antonina Jurkiewicz.

Sztafeta chłopców w składzie: Matvii Chekhnita, Klymentii Shydorshyn, Antoni Komore, Aleź Sharapov, Filip Tkaczyk-Turek, Teofil Reczek zajęła wysokie 3. miejsce. Konkurencja była spora, wysyłek maksymalny a zmiany perfekcyjne.

 

 

 

Srebrny medal w biegach sztafetowych dziewczyn w kat. Młodzież zapewniły nam dzielne dziewczyny: Marianna Fliśnik, Lidia Nowoszewska, Lena Wieczorek, Olga Chukhonkina, Janina Mazur, Zuzanna Mroczek

Na lekcjach i aktywnych przerwach przygotowaliśmy się do turnieju siatkarskiego.  Zajęliśmy 3 miejsce w kat. Młodzież. Uczestniczyli w nim Jan Jurkiweicz, Jan Szewczyk, Franciszek Rybkowski, Temirsultanov Khayrulla, Temirsultanov Suliman, Kacper Pasenik, Jerzy Zwierzchowski, Jasper Antoniou, Konstanty Anielski-Krastev. Na zdjęciu świętujemy wysokie III miejsce.

Jesienią dziewczęta zajęły 2. miejsce ŚOM w tenisie stołowym w kat. Dzieci: Zofia Borzęcka, Maria Chmielewska i Pola Hansz. A w kategorii Młodzież: Alicja Wróblewska i Tola Zwierzchowska, Lena Boczkowska. 2. miejsca w tenisie stołowym chłopców w kategorii Młodzież podczas Śródmiejskiej Olimpiady Młodzieży (ŚOM). Srebrny medal dla szkoły zdobyli: Jan Szewczyk, Jan Jurkiewicz i Jerzy Zwierzchowski.

Wielkich emocji dostarczyły rozgrywki w unihokeju chłopców w kategorii Młodzież. Po zaciętej walce nasi reprezentanci zajęli znakomite 3. miejsce w Śródmiejskiej Olimpiadzie Młodzieży. Brązowy medal zdobyli: Jakub Gromek, Ibraim Jusupow Maciej Palusiński, Kacper Pasenik, Franciszek Rybkowski, Piotr Walenta Jan Szewczyk, Jerzy Zwierzchowski, Khayrulla Temirsultanov i Sulejman Temirsultanov.

Nasi szachiści byli 2. w ramach Śródmiejskiej Olimpiady Młodzieży! W kategorii Dzieci reprezentanci naszej szkoły pokazali świetną taktykę co przyniosło im znakomity wynik. Srebrne medale zdobyli: Cezary Paciuszkiewicz, Mikołaj Gleń Filip Tkaczyk-Turek i Maria Koter.

Nasze gimnastyczki zajęły III miejsce w składzie: Stefania Woźniak, Hanna Bagińska, Julia Goławska, Sawa Studzieńska, Zofia Wójcik, Amelia Woźniak, Natalia Łoszewska, Helena Koter

Wywiad z naszą mistrzynią – Lidią Nowoszewską:

– Jak udaje Ci się łączyć codzienne treningi z nauką i ocenami?

–  Zazwyczaj jest tak, że za bardzo się nie uczę, ale jak już to w weekendy lub dzień przed sprawdzianem. Bardziej skupiam się na sporcie.

– Jak radzisz sobie ze stresem i presją przed ważnymi zawodami?

– Niezbyt sobie z tym radzę, lecz nad tym pracuję, oraz jest to coś takiego, do czego człowiek się przyzwyczaja.

– Jak świętujecie jakiś duży sukces, na przykład złoto?

– Zazwyczaj dostaję kwiaty od mamy i idziemy na jedzenie.

– Co robisz po porażce, żeby ochłonąć i opanować emocje?

– Najczęściej płaczę i rozmawiam z trenerką.

Sport nie może produkować tylko wyniku. Rozmowa z Piotrem Jurkiewiczem, tatą Janka Jurkiewicza, naszego multimedalisty.

Sport nie może produkować tylko wyniku. Rozmowa z Piotrem Jurkiewiczem, tatą Janka Jurkiewicza

Janek Jurkiewicz jest jednym z tych młodych zawodników, których rozwój trudno zamknąć w jednej dyscyplinie. Trenuje piłkę nożną, taekwondo, startuje w różnych konkurencjach sportowych, zdobywa medale i konsekwentnie buduje swoją sprawność. Ale w rozmowie z jego tatą, Piotrem Jurkiewiczem, szybko okazuje się, że nie chodzi wyłącznie o wynik. Ważniejsze są proces, charakter, mądre prowadzenie dziecka i zachowanie równowagi między ambicją a radością gry.

Jak to jest być ojcem dziecka, które dużo trenuje, startuje i często zajmuje wysokie miejsca?

Największą satysfakcję daje mi obserwowanie, jak dziecko rozwija się wszechstronnie: sportowo, charakterologicznie i społecznie. Oczywiście medale cieszą. Wyniki są ważne, bo pokazują efekt pracy i dają dziecku poczucie, że wysiłek ma sens. Ale nie chciałbym, żeby sport dziecięcy został sprowadzony wyłącznie do miejsc, tabel i selekcji.

Dla mnie dużo ważniejszy jest proces: systematyczność, samodyscyplina, umiejętność przegrywania, powracania po słabszym starcie i czerpania radości z samego wysiłku. Dziecko, które trenuje, uczy się czegoś więcej niż techniki czy szybkości. Uczy się panowania nad sobą, odpowiedzialności, szacunku do przeciwnika, pracy w grupie i tego, że nie wszystko przychodzi od razu.

Bliska jest mi klasyczna myśl, że sport może być częścią wychowania całego człowieka. Rywalizacja nie musi oznaczać brutalnej walki o wynik za wszelką cenę. Może być próbą charakteru. Może uczyć odwagi, miary, pokory i szacunku do reguł. Właśnie tak staram się patrzeć na sport Janka: nie jako na presję szybkiego sukcesu, ale jako na długą drogę rozwoju.

Uważam, że połączenie profesjonalnego treningu piłkarskiego z podejściem wielodyscyplinarnym jest dziś bardzo dobrą drogą. Piłka nożna jest sportem głównym, ale inne dyscypliny pomagają budować koordynację, ogólną sprawność, odporność psychiczną i kulturę ruchu. Do tego dochodzi szkoła, która musi pozostać ważnym elementem życia. Sport nie powinien zwalniać z myślenia, nauki i odpowiedzialności.

Co jest waszym codziennym paliwem do realizacji tak wielu celów?

Najważniejsza jest wewnętrzna motywacja Janka. Rodzic może pomagać, organizować, wspierać, pilnować procesu i tworzyć warunki, ale nie może trenować za dziecko. Nie wierzę w zmuszanie. Presja może czasem dać krótkotrwały efekt, ale bardzo łatwo niszczy radość, samodzielność i naturalną chęć rozwoju.

Najcenniejsze jest dla mnie to, że Janek sam chce trenować, rozwijać się i sprawdzać. Ten wewnętrzny ogień daje mi największą satysfakcję. Moją rolą jest nie tyle pchać go na siłę, ile pomagać mu utrzymać dobry rytm: właściwy klub, mądrzy trenerzy, odpowiednia szkoła, regeneracja, rozsądna organizacja dnia i spokojna rozmowa po sukcesach oraz porażkach.

Sport dziecięcy musi zachować element zabawy. Dziecko powinno czuć, że trening jest poważny, ale nie niszczący. Że mecz jest ważny, ale nie definiuje całej jego wartości. Że porażka boli, ale nie jest końcem świata. W najlepszym sporcie jest napięcie między wymaganiem a radością. Jeżeli zostaje tylko wymaganie, dziecko może się wypalić. Jeżeli zostaje tylko zabawa bez pracy, nie ma prawdziwego rozwoju.

Dlatego staram się pilnować równowagi. Trening ma uczyć dyscypliny, ale nie może zabijać lekkości. Rywalizacja ma rozwijać ambicję, ale nie może uczyć pogardy dla słabszego. Wynik ma znaczenie, ale nie może stać się jedynym kryterium oceny dziecka.

Czy sport jest dla Pana tylko drogą do wyniku, czy także formą wychowania?

Zdecydowanie czymś więcej niż drogą do wyniku. Dla mnie sport dziecięcy jest formą wychowania całego człowieka. Nie chodzi wyłącznie o to, żeby dziecko było skuteczne, szybkie, silne albo przydatne na boisku. Chodzi o to, żeby przez sport uczyło się dobrze żyć: pracować systematycznie, panować nad emocjami, przyjmować porażkę, szanować reguły, rozumieć innych i nie uciekać od wysiłku.

Człowieka nie wolno kształcić wyłącznie pod kątem pracy, zarobku, techniki i produkcji. Wychowanie powinno prowadzić do dzielności, charakteru, rozsądku praktycznego, mądrego korzystania z wolnego czasu oraz wyczucia tego, co piękne, szlachetne i godne wyboru.

To bardzo pasuje do sportu dziecięcego. Jeżeli dziecko trenuje tylko po to, żeby jak najszybciej wejść w profesjonalny system albo stać się użyteczne dla drużyny, to czegoś brakuje. Sport powinien uczyć nie tylko skuteczności, ale także charakteru. Wynik jest ważny, ale nie może być jedynym celem. Młody zawodnik ma nie tylko wygrywać mecze, lecz także dojrzewać jako człowiek.

Wychowanie zaczyna się od nawyku, a nie od teorii. Człowiek nie staje się dobry dlatego, że zna definicję. Staje się taki przez powtarzanie dobrych działań. W sporcie widać to konkretnie: codzienny trening, punktualność, regeneracja, praca nad techniką, zachowanie po porażce, szacunek do trenera i przeciwnika — to wszystko buduje nawyki.

Najpierw jest ciało, temperament i energia dziecka. Potem przez ćwiczenie pojawia się dyscyplina. Dopiero później rozum może naprawdę prowadzić zawodnika. Dlatego sport Janka traktuję nie tylko jako piłkę nożną, ale jako wychowanie przez ruch, rywalizację i zabawę. Rywalizacja daje próbę charakteru. Zabawa chroni radość gry. Wychowanie nadaje temu głębszy sens: sport ma formować człowieka, a nie tylko produkować wynik.

Jak widzi Pan przyszłość syna jako zawodowego sportowca? Czy Janek może kiedyś zostać piłkarzem na najwyższym poziomie?

W piłce nożnej same umiejętności nie wystarczą. Trzeba mieć talent, ale też zdrowie, charakter, odpowiedni klub, właściwy moment rozwoju, dobrych trenerów, wsparcie rodziny i trochę szczęścia. Trzeba także trafić do środowiska, które potrafi zawodnika prowadzić, a nie tylko eksploatować.

Janek jest dziś wyróżniającym się zawodnikiem na swojej pozycji i w swojej kategorii wiekowej. Ma duży potencjał, ale nie chcę składać wielkich deklaracji. W sporcie dziecięcym najłatwiej popełnić błąd nadmiernej projekcji: zobaczyć w dziecku gotowego zawodowca, zanim ono przejdzie wszystkie etapy dojrzewania.

Dziś najważniejsze jest nie to, żeby mówić o wielkiej karierze, ale żeby dobrze przeprowadzać kolejne etapy. Janek jest typem zawodnika później dojrzewającego fizycznie, dlatego musi nadrabiać tym, co w piłce najważniejsze: techniką, inteligencją gry, przeglądem pola, decyzyjnością, ruchem bez piłki i rozumieniem przestrzeni. Siła fizyczna przyjdzie z czasem, jeżeli rozwój będzie prowadzony cierpliwie i mądrze.

Cieszy mnie również to, że omijają go poważniejsze kontuzje. W młodym wieku zdrowie jest fundamentem. Można mieć ogromną ambicję, ale jeżeli przeciąży się organizm albo zaniedba regenerację, rozwój może zostać zahamowany.

Bardziej niż o wielkich hasłach myślę dziś o realnych decyzjach: o wyborze szkoły, klubu, trenerów i środowiska, w którym Janek będzie mógł się rozwijać. Aktualnie trenuje w Agrykoli Warszawa. W nowym sezonie postawimy na grę w Torpedo Mokotów oraz naukę w liceum ogólnokształcącym. Chcemy połączyć rozwój piłkarski z dobrą edukacją, bo zawodnik musi rozwijać się jako cała osoba, nie tylko jako ciało na boisku.

Marzenia są potrzebne. Ale uczciwy cel na dziś brzmi inaczej: codziennie dobrze trenować, być zdrowym, rozwijać technikę, rozumieć grę, nie tracić radości i przechodzić kolejne progi sportowego dojrzewania.

Czyli wynik nie jest najważniejszy?

Wynik jest ważny, bo sport bez wyniku traci sens. Dziecko musi wiedzieć, że gra się po coś, że wysiłek ma konsekwencje, że rywalizacja wymaga koncentracji i odpowiedzialności. Nie jestem zwolennikiem udawania, że wynik się nie liczy.

Ale wynik nie może być jedynym kryterium oceny dziecka. W młodym wieku trzeba patrzeć szerzej: czy zawodnik robi postęp, czy rozumie grę, czy jest odważny, czy potrafi współpracować, czy dobrze reaguje na porażkę, czy zachowuje radość z treningu. Czasami dziecko zagra dobry mecz, choć drużyna przegra. Czasami wygra, ale samo nie zrobi kroku naprzód. Trzeba umieć to rozróżniać.

Rywalizacja ma wychowywać. Przeciwnik nie jest wrogiem, lecz kimś, dzięki komu mogę sprawdzić samego siebie. To bardzo ważne w piłce. Dobry mecz nie tylko pokazuje, kto wygrał. Pokazuje też, kto potrafi zachować charakter pod presją.

Dlatego sport dziecięcy nie powinien być ani zabawą bez wymagań, ani presją bez radości. Najlepszy model to równowaga: powaga treningu, radość gry i cierpliwe wychowanie charakteru.

Jaką rolę powinien pełnić rodzic młodego sportowca?

Rodzic powinien być stabilizatorem, nie drugim trenerem i nie menedżerem od presji. Trzeba wspierać, rozmawiać, pomagać organizacyjnie, ale też umieć się cofnąć. Dziecko musi mieć swoją relację z trenerem, drużyną, boiskiem i porażką.

Najgorsze, co można zrobić, to przerzucić własne ambicje na dziecko. Sport może być piękną szkołą charakteru, ale tylko wtedy, gdy nie zamieni się w projekt rodzicielskiego ego. Staram się pilnować tej granicy.

Rodzic powinien widzieć więcej niż najbliższy mecz. Powinien pytać: czy dziecko się rozwija, czy jest zdrowe, czy ma motywację, czy nie traci radości, czy nie jest przeciążone, czy klub i szkoła pomagają mu rosnąć jako człowiek. To wymaga cierpliwości, bo prawdziwe wychowanie nie polega na szybkim efekcie. Polega na długim formowaniu: przez rytm, obowiązek, przykład, rozmowę, trening, porażkę i ponowną próbę.

Co jest dziś największym wyzwaniem w prowadzeniu młodego sportowca?

Największym wyzwaniem jest wybór właściwego środowiska. W młodym wieku bardzo łatwo pomylić intensywność z jakością. Można dużo trenować, ale źle. Można grać w mocnym klubie, ale nie rozwijać się indywidualnie. Można wygrywać mecze dzięki przewadze fizycznej, a jednocześnie nie budować techniki ani rozumienia gry.

Dlatego ważne jest, żeby patrzeć na rozwój długofalowo. W piłce młodzieżowej nie chodzi tylko o to, kto dziś jest największy, najsilniejszy i najszybszy. Prawdziwy potencjał często widać w tym, jak dziecko myśli na boisku, jak podejmuje decyzje, jak zachowuje się pod presją i czy potrafi uczyć się z błędów.

W przypadku Janka kluczowe jest cierpliwe prowadzenie. Ponieważ dojrzewa fizycznie później, nie można oceniać go wyłącznie przez pryzmat siły. Trzeba rozwijać to, co może być jego przewagą: technikę, inteligencję, przegląd pola, ruch bez piłki, jakość pierwszego kontaktu, decyzyjność i rozumienie przestrzeni. To są elementy, które w przyszłości mogą znaczyć więcej niż chwilowa przewaga fizyczna.

Jaką rolę odgrywa szkoła?

Bardzo dużą. Nie traktuję szkoły jako dodatku do sportu. Dobra edukacja daje dziecku szerszy horyzont, uczy myślenia, organizacji, odpowiedzialności i języka, którym później może rozumieć świat. Młody zawodnik nie powinien być zamykany wyłącznie w sporcie.

Sport może nauczyć dyscypliny, ale szkoła uczy innego rodzaju pracy: koncentracji, czytania, myślenia, wyciągania wniosków, kontaktu z ludźmi spoza środowiska sportowego. To jest ważne także dla samego zawodnika. Piłkarz, który lepiej rozumie świat, często lepiej rozumie też grę, decyzje, relacje i własny rozwój.

Dlatego wybór szkoły jest dla mnie równie ważny jak wybór klubu. Chcemy, żeby Janek miał warunki do treningu, ale też do normalnego rozwoju intelektualnego i społecznego. Sport nie może zawłaszczyć całego dziecka.

Jaka jest najważniejsza lekcja, którą Janek może wynieść ze sportu?

Że rozwój wymaga pracy, cierpliwości i odwagi. Że nie zawsze wygrywa się od razu. Że trzeba umieć przegrać, poprawić błąd i wrócić na trening. Że talent bez charakteru nie wystarczy.

Sport uczy też radości działania. Dziecko rywalizuje, ale również gra. Sprawdza siebie, ale nie powinno tracić lekkości. Uczy się zwyciężać, ale także przyjmować granice. W najlepszym sporcie jest napięcie między powagą a zabawą. Jeżeli uda się tę równowagę utrzymać, sport naprawdę wychowuje.

Nie chcę, żeby sport był dla Janka tylko systemem selekcji. Chcę, żeby był szkołą charakteru. Wynik jest ważny, ale ważniejsze jest to, czy przez trening, grę i rywalizację dziecko staje się odważniejsze, mądrzejsze, bardziej odporne i bardziej samodzielne.

Puenta

Sport dziecięcy powinien być czymś więcej niż drogą do wyniku. Powinien być formą wychowania. Rywalizacja ma sens wtedy, gdy uczy odwagi, szacunku, pracy i odpowiedzialności. Zabawa jest potrzebna, bo chroni radość gry. Edukacja jest konieczna, bo młody zawodnik powinien rozwijać się jako człowiek.

Tak chciałbym patrzeć na rozwój syna: wynik jest ważny, ale najważniejsze jest to, jakim człowiekiem staje się przez sport.